Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
Mateusz Nykiel o pracy w reprezentacji Australii
Mateusz Lewandowski
2018-07-11 18:15:00
Zdjęcie do aktualności
- Bez zastanowienia zgodziłem się pomóc Australijczykom. Potraktowałem to jako wielkie wyzwanie i szansę na rozwój – mówi Mateusz Nykiel o pracy w sztabie szkoleniowym żeńskiej reprezentacji Australii. Przeczytaj cały wywiad.

Jak to się stało, że człowiek z Olsztyna otrzymał propozycję współpracy z żeńską reprezentacją Australii?

Mateusz Nykiel: - W zeszłym roku, przed rozpoczęciem Ligi Światowej, pomagałem męskiej kadrze Australii podczas ich zgrupowania w Jastrzębiu. W tym czasie poznałem osoby związane z australijską federacją. Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy, skontaktował się ze mną menadżer federacji z zapytaniem, czy nie chciałbym pomóc ich żeńskiej reprezentacji. Australijczycy w rozmowach ze mną przyznali, że słyszeli same dobre opinie o mnie od naszego trenera, Roberto Santilliego. Bez zastanowienia zgodziłem się im pomóc. Potraktowałem to jako wielkie wyzwanie i szansę na rozwój. 

Jakie zauważyłeś różnice między męską, profesjonalną siatkówką w Polsce, a tym co zastałeś w reprezentacji Australii?

- Męska siatkówka jest szybka i efektowniejsza. Żeńska opiera się na dłuższych akcjach, które są mniej dynamiczne. Opiera się ona również na mniejszym rozwiązaniu siłowym.  

Czy praca statystyka w klubie różni się od pracy z reprezentacją?

Trochę tak. Na pewno różnica polega na czasie jakim dysponujemy, aby przygotować się do meczu. W klubie zazwyczaj mamy tygodniowy odstęp między spotkaniami i jest to wystarczająca ilość czasu, aby wykonać dobrze swoją pracę. Na kadrze bardzo często gra się w turniejach, przez co mecze są dzień po dniu. Trzeba pracować szybciej, mając do dyspozycji mniej czasu. 

Jak oceniasz turnieje Challenge Cup i kwalifikacyjny do przyszłorocznej Ligi Narodów, w którym wystąpiliście?

- Podczas zmagań było kilka ciekawych drużyn i zawodniczek. Turniej kwalifikacyjny do przyszłorocznej Ligi Narodów w Peru stał na dość dobrym poziomie. Zespół miał okazję do rozwoju i nabrania doświadczenia na międzynarodowej arenie. Drużyna w dużej mierze opierała się na młodych zawodniczkach, które na co dzień trenują w zespołach uniwersyteckich. Mieliśmy okazję zagrać m.in. z zespołem Bułgarii, który wygrał cały turniej i zaprezentował ciekawą oraz dobrą siatkówkę. Dla młodych dziewczyn to bardzo ważne, aby móc zmierzyć się z najlepszymi zespołami na świecie. Starały się także podpatrywać ich grę i sposób zachowania na boisku. 

Turniej kwalifikacyjny do Ligi Narodów odbywał się w Peru, z którym związane były pewne przygody…

- W porównaniu do polskich realiów, Peru przywitało nas dość ekstremalnymi warunkami. Pierwsze dni trenowaliśmy w hali, która znajdowała się w bardzo starym budynku. W Peru panowała kalendarzowa zima, szyby w hali były powybijane, przez co wszystkim było bardzo zimno. W obiekcie, w którym rozgrywaliśmy spotkania, mogliśmy doświadczyć niecodziennych sytuacji w siatkówce, jak np. latające ptaki. Lima to dość ciekawe i kontrastowe miasto – z jednej strony ekskluzywne dzielnice, a z drugiej biedne osiedla. Na treningi jeździliśmy prawie godzinę, ze względu na korki. Ponadto jest to specyficzne miejsce, jeśli chodzi o ruch uliczny. Peruwiańczycy raczej nie przestrzegają przepisów drogowych i jeżdżą „po swojemu”, przez co wielokrotnie stwarzali oni zagrożenie na drodze. Ponadto do Peru przyleciałem bez bagażu, który dotarł do mnie po 4 dniach. Mimo wszystko, organizacja turnieju była dobra, niczego nam nie brakowało, a w mojej pamięci pozostaną wspaniałe widoki Oceanu Spokojnego. 

Czy jeśli za rok reprezentacja Australii wyśle do Ciebie zapytanie, to będziesz chciał jeszcze raz skorzystać z zaproszenia?

- W chwili obecnej skupiam się na nadchodzącym sezonie klubowym. Podczas turnieju w Peru pojawił się temat współpracy za rok, aczkolwiek jest do odległa przyszłość. 

fot. archiwum Mateusza Nykiela i FIVB

Aktualności