Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
Michał Żurek: Czeka nas ciężka praca
Mateusz Lewandowski
2019-01-02 19:00:00
Zdjęcie do aktualności
- Trener mówił o trzech punktach: ciężka praca, dalej ciężka praca i potem pojedziemy na ciężką pracę. – mówi Michał Żurek, libero Indykpolu AZS Olsztyn. Przeczytaj całą rozmowę!

Drużyna Indykpolu AZS Olsztyn po raz pierwszy w nowym, 2019 roku spotka się w czwartek, 3 stycznia. Siatkarze otrzymali bowiem 3 dni wolnego od sztabu szkoleniowego, aby choć na chwilę odpocząć od siatkówki. Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur w styczniu rozegra tylko 3 spotkania: w niedzielę 13.01 na wyjeździe z Cerradem Czarni Radom, w czwartek 17.01 w Hali Urania z Kuzbassem Kemerowo (Puchar CEV) oraz poniedziałek, 21.01 na wyjeździe z MKS Będzin.

Jak ocenia miniony rok Michał Żurek? Jakie są jego cele na najbliższe 12 miesięcy? Zachęcamy do przeczytania rozmowy z libero olsztyńskiego zespołu.

Mateusz Lewandowski: - Jaki był 2018 rok dla Michała Żurka?

Michał Żurek: - Jak najbardziej udany. Nie jestem wielki optymistą ani pesymistą, przez co nie pamiętam roku, który był dla mnie bardzo pozytywny czy też nie. Na pewno nie jestem człowiekiem, który rozpamiętuje gorsze czy lepsze rzeczy.

Jak ten rok zmienił Ciebie jako człowieka i siatkarza?

- Myślę, że nie specjalnie. Gdy człowiek widzi i obserwuje siebie każdego dnia, to nie zauważa wielu rzeczy. Czasem do pewnych wniosków lepiej dochodzą ludzie z zewnątrz, jak przyjaciele czy rodzina oraz ci, co widzą nas rzadziej. Nie jestem w stanie powiedzieć, jaki byłem, gdy zaczynałem rok, a jaki, gdy kończyłem. Myślę, że większej różnicy nie ma.

Przejdźmy do spraw sportowych – w maju świętowaliśmy 4. miejsce w rozgrywkach ligowych, a kilka tygodni później otrzymałeś powołanie do reprezentacji Polski. Pod względem sportowym to był dla Ciebie najlepszy rok w karierze?

- Chyba nie. Wydaje mi się, że w 2015 roku, gdzie z Indykpolem AZS Olsztyn zajęliśmy 5. lokatę w lidze, a po sezonie przeszedłem do Rzeszowa, to mimo wszystko grałem lepiej. Czułem się pewniej, a to był też taki moment w mojej karierze, gdy nie widziałem sufitu i wydawało mi się, że cały czas mogę przeć do przodu, nie mając żadnych ograniczeń. Teraz trochę bardziej racjonalnie do tego podchodzę.

W jaki sposób?

- Znam swoje możliwości oraz mocne i słabsze strony. Wiem, w jaki sposób ukryć mniej pozytywne aspekty. Jako człowiek, jestem bardziej pokorniejszy i wiem, że pewnych rzeczy nie przeskoczę. Niektóre z nich ukryje, a pewne mogę wyeksponować i dzięki temu bardzo dobrze grać w siatkówkę.

Porozmawiajmy o drużynie. W maju było 4. miejsca w lidze, w grudniu dyskutujemy nad tym, co zrobić, aby poprawić 10 lokatę. Jesteś w stanie odpowiedzieć, co spowodowało taką huśtawkę nastrojów, na przestrzeni tych kilku miesięcy?

- Myślę, że żadnej eureki nie odkryje, jeśli powiem, że takie kluby jak np. nasz, które mają ograniczony budżet, muszą racjonalnie wydawać pieniądze i mieć sporo szczęścia. Do nich należy chociażby granie w jednej drużynie z Kubą Kochanowskim, zarabiającym dużo mniejsze pieniądze niż teraz, prezentujący wysoką formę oraz wiele innych czynników. Wiedziałem, apelowałem i przestrzegałem przed początkiem rozgrywek, że będzie to dla nas dużo trudniejszy rok. Po pierwsze, straciliśmy kilku bardzo ważnych zawodników, którzy byli doświadczeni i ograni na ligowych parkietach. Po drugie, oczekiwania wszystkich wokół są dużo większe. Po trzecie, to byłby już trzeci sezon, gdzie robilibyśmy wynik ponad stan. Może to źle zabrzmi, ale czasem zimny prysznic robi dobre wrażenie, bo wraca się wtedy do ciężkiej roboty. Gramy gorzej, niż w ostatnich dwóch latach, ale musimy to przemyśleć, wyciągnąć wnioski i powtarzać jak najczęściej takie sezony, jak ostatnio.

A co sądzisz o występach naszej drużyny w Pucharze CEV?

- Nigdy nie jestem dobrym mówcą, do takich rzeczy, bowiem, żyje daną chwilą. Lepiej chyba pytać o to trenerów. Ostatnio śmiałem się, gdy ktoś przed meczem z GKS Katowice, wspominał nasz ostatni mecz ligowy z Wartą Zawiercie, to ja pamiętałem głównie wyprawę do Rosji. Teraz jest tak samo, w głowie mam tylko obraz spotkania z GKS i skupiam się tylko na ciężkiej pracy przez najbliższe dwa tygodnie.

Najbliższy mecz zagramy dopiero 13 stycznia, na wyjeździe z Cerradem Czarni Radom. Trener nakreślił Wam plan działania na ten czas?

- Trener mówił o trzech punktach: ciężka praca, dalej ciężka praca i potem pojedziemy na ciężką pracę. Po naszych występach i po tym, jak gramy, trzy punkty w kolejnym meczu są dla nas najważniejsze.

Czego zatem można Michałowi Żurkowi życzyć na 2019 roku?

- Skupmy się bardziej na tym, aby wszyscy ludzie, którzy przychodzą na nasze mecze byli szczęśliwi, czerpali sporo radości i przede wszystkim – zdrowi. Ja chciałbym być zdrowy, a resztę, samemu wywalczę.

Aktualności