Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
Udana podróż do Lubina!
Monika Breńska
2019-03-03 20:08:00
Zdjęcie do aktualności
Wyprawa do Lubina okazała się niezwykle owocna, bowiem po przegranej w premierowej odsłonie, w trzech pozostałych akademicy okazali się lepsi i zainkasowali trzy punkty! MVP: Paweł Woicki!

Na samym starcie spotkania o dwa słowa więcej do powiedzenia mieli lubinianie (5:3). Drużyny nie wystrzegały się błędów i niedokładnych dograń, co tylko potwierdzało, że jeszcze wchodziły w mecz. W olsztyńskich szeregach z akcji na akcję coraz bardziej rozkręcał się Mateusz Poręba, który bez jakichkolwiek sentymentów śmiało punktował ze środka siatki, a do tego posyłał trudne floaty (8:7).  W szeregach Cuprum pierwszą opcją w ataku był natomiast Igor Grobelny – potrójna ściana strzegąca biało-zielonego boiska nie przestraszyła zawodnika, a wręcz odwrotnie, bowiem po kolejnej skutecznej akcji w jego wykonaniu, o czas poprosił trener Gogol (15:12). Chwila wytchnienia nie rozluźniła gospodarzy, a wypracowana przewaga stale utrzymywała się na poziomie trzech oczek. Przyjezdni sami nie poprawiali swojej sytuacji zagrywając w aut, czy przyjmując na drugą stronę boiska, więc po raz kolejny reagował trener Gogol (16:20). Nic jednak nie zwiastowało, żeby wynik miał się zmienić, zwłaszcza po bloku na Mateuszu Kańczoku. Mimo rehabilitacji w kolejnej akcji, było już chyba zbyt późno by odrobić stratę  (23:18). Ostatnia akcja należała do gospodarzy, którzy bezpiecznym wynikiem zwyciężyli (25:19).

Przegrana w premierowej odsłonie była „chłodnym prysznicem” dla Indykpolu AZS-u Olsztyn, który już od pierwszych akcji próbował wziąć sprawy w swoje ręce (5:1). Mimo czterech oczek zaliczki, przyjezdni musieli się sporo namęczyć, bowiem Miedziowi dotykali bardzo wielu piłek w obronie. Grali niezwykle ofiarnie, co za chwilę zaowocowało remisem (6:6)! Coraz mocniej zbijał Jakub Ziobrowski i nakręcał grę swojej drużyny, jednak niespecjalnie podobało się to trenerowi akademików, więc szybko desygnował do gry Sergieja Kapelusa. Niewiele to zmieniło w olsztyńskiej grze, bowiem wciąż brakowało lidera, który wziąłby na swoje barki ciężar gry (13:14). Do tego miana pretendował Janek Hadrava, zwłaszcza po bloku na Grobelnym, co zapewniło biało-zielonym dwupunktowe prowadzenie. Wyraźnie zdeprymowało to belgijskiego przyjmującego, a napędziło grę ekipy z Kortowa (21:18). Wydawało się, że drużyna z Olsztyna jest na końcowej prostej do triumfu w drugiej partii. Potwierdził to Robbert Andringa atakiem pod linię 9. metra (25:22)

Trzeba oddać, że obydwu zespołom nie brakowało woli walki – zawodnicy zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie boiska, mocno gimnastykowali się w defensywie (5:5). Coraz bardziej wyróżniał się Robbert Andringa, zwłaszcza w polu serwisowym, co doprowadziło do trzypunktowego prowadzenia AZS-u; „swoje” w tym elemencie dołożył Janek Hadrava i wynik z perspektywy biało-zielonych wyglądał coraz lepiej (11:7). Miedziowi próbowali znaleźć kolejnego lidera, który mógłby odciążyć Grobelnego. Znakomitym kandydatem do tej roli okazał się być Jakub Wachnik, jednak pojedyncze zbicia nie zwiastowały nagłego zwrotu akcji. Dystans biało-zielonych sukcesywnie wzrastał, Paweł Woicki swobodniej rozgrywał akcje i to AZS był teraz na prawdziwej „fali” (18:14). Trener Fronckowiak dokonywał wielu zmian, ale na próżno, bo różnica była już kolosalna i podobnie jak w poprzedniej partii, również i teraz akademicy chcieli jak najszybciej zakończyć rozgrywkę (21:15). Lubińskie przebudzenie w końcówce lekko ostudziło nastroje olsztynian, jednak nadzieje gospodarzy skutecznie zniszczył Hadrava (25:20).

Podopieczni trenera Marcelo Fronckowiaka szybko próbowali zgromadzić zapas oczek (4:2). Dyktowali swoje warunki gry i tym razem to Indykpol AZS Olsztyn musiał ich gonić. Lubinianie mocno ryzykowali w polu serwisowym, Adrian Patucha starał się odrzucić przyjezdnych od siatki i przewaga wciąż rosła (10:6). Tym samym odpłacał się Hadrava i szybko dystans został zniwelowany do jednego punktu. Wynik stale oscylował wokół jednego, dwóch punktów różnicy, z tym, że w lepszej sytuacji znajdowali się lubinianie (16:14). W najważniejszych momentach do gry włączał się nie kto inny jak Igor Grobelny, który raz po raz forsował olsztyński blok. Ale „kredyt” jego skuteczności w tym elemencie także się wyczerpał i przełomowym momentem był właśnie, jeden z nielicznych, blok na tym zawodniku i nim się obejrzeliśmy, AZS znajdował się z przodu (21:19). Mimo prowadzenia przez większą część seta, drużyna Cuprum Lubin nie potrafiła tego wykorzystać i w końcówce musiała gonić. Pogoń zakończył serwis w siatkę i stało się faktem, że AZS zwyciężył za trzy punkty (25:21)!

W kolejnym spotkaniu, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn zmierzą się w piątek, 8 marca w Hali Urania z ONICO Warszawa (godz. 20:30). Spędź Dzień Kobiet razem z AZS i kup bilet - zostało tylko 300 wejściówek - indykpolazs.pl/bilety!

Cuprum Lubin - Indykpol AZS Olsztyn 1:3 (25:19; 22:25; 20:25; 21:25)

Cuprum: Gorzkiewicz (3), Marcyniak (4), Smoliński (7) , Smith (11), Grobelny (18), Ziobrowski (12), Gruszczyński (libero) oraz Patucha (3), Wachnik (6), Toobal (3), Boruch (3), Zawalski (1) i Biegun

Indykpol AZS: Woicki (5), Zniszczoł (8), Poręba (6), Lux (8), Andringa (7), Hadrava (24), Żurek (libero) oraz Gil, Kańczok (1), Kapelus (9) i Wika

MVP: Paweł Woicki

 

Aktualności